poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Pracowity Tydzień

Cały tydzień pracy i człowiek już nie ma czasu przebrać nawet zdjęć (lub mu się nie chce już jak przychodzi do domu). A w tygodniu wiele się działo. Święto sukiennic, kadrówka i Cracovia Danza, oraz wiele innych wydarzeń i materiałów. Sobotni wyścig Tour de Pologne ze względu na ilość, zawiśnie osobno na tablicy.

Święto Sukiennic




Pierwsza kromka należała do Prezydenta

Bitwa o chleb ze smalcem

Nowoczesny projekt przystanku autobusowego



Wymarsz Kadrówki




Cracovia Danza na Rynku




wtorek, 2 sierpnia 2011

Sierpniowe

Dziś idąc Bracka dobiegło mnie miauczenie dwóch kotów, które chyba przez zmiany pogody stwierdziły że to wiosenny marzec i należy zadbać o kocie potomstwo. Pewnie bym tak dłużej robił zdjęcia ganiającej się pary kotów, gdyby nie pani portierka z praworządnego wydziału UJ, której zalotne miauczenie i jęki kotów wybitnie przeszkadzały. Przegoniła oboje w bardziej odosobnione miejsce, a ja musiałem zadowolić się kilkoma ujeciami.


Walka...

Walka o niezastawione ścieżki rowerowe. Mam choć nadzieje że nie przyjmie się ta metoda w Krakowie, bo naprawdę szkoda samochodów. A filmik pachnie niemiłosierną kampania wyborczą o fotel prezydenta miasta.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Smerfastycznie

Może nie tak smerfastycznie jak w Warszawie, bo wybitnie deszczowo było podczas niedzielnej parady Smerfów. Smerfy przeszły bulwarem pod Wawelem pod CORT, gdzie deszcz rozgonił już nawet najbardziej wytrwałych. A wszystko po to by wypromować nowy film wchodzący do kin w najbliższym miesiącu.






 

Męskie Granie

No cóż tu dużo mówić, w Ogrodach Muzeum Archeologicznego zagrali najlepsi z najlepszych męskich muzyków. Muzyka na najwyższym poziomie, a co za tym idzie odjazdowy koncert.
Na scenie można było zobaczyć wiele znanych artystów, wśród nich Marek Bałata, Leszek Możdżer, Wojciech Waglewski z zespołem Voo Voo oraz T. Love. Aż żal że czas tak szybko spłynął.






 


sobota, 30 lipca 2011

Lowelek

Co zostało z kololowego, welnianego rowelka [kolorowego, wełnianego rowerka], stojącego tuż przed Empikiem na Rynku w Krakowie?? Czy to już śmieć czy jeszcze sztuka, zniszczona i zdewastowana sztuka??
I czy musiał go spotkać taki los?? Przecież był czymś nowym i oryginalnym na Rynku przyciągającym uwagę nie tylko mieszkańców ale także turystów. Jaki go czeka los, zobaczymy w przyszłości. Szkoda tylko że takie inicjatywy znikają po jakimś czasie zamiast się zmieniać i rozpowszechniać, aby było kolorowo (i żeby było o czym pisać).